Miałem zostać fotografem

Marzenia są po to żeby je spełniać. Naoglądałem się pięknych zdjęć w internetach i postanowiłem, że też chcę robić świetne zdjęcia. Jak już będę robił piękne zdjęcia to będę tylko jeździł po świecie i robił zdjęcia pięknym widokom, zwierzakom i jeszcze piękniejszym modelkom.

Oczywiście zacząłem od zakupu aparatu. Musiała być lustrzanka, bo przecież to aparat robi zdjęcia. Jak kupię aparat to wszystko już pójdzie z górki. Poszedłem do profesjonalnego sklepu z fotograficznego i kupiłem Nikona D5100 z obiektywem 18-105 mm. W totka niestety nie wygrałem, więc wziąłem go na raty, bo 4 tysiące zł. to dla mnie nie mały wydatek. Do tego mój wspaniały, drogi aparat kręci filmy, więc zostanę również filmowcem. Teraz kariera fotografa i filmowca stała przede mną otworem. A dwa lata spłaty to pikuś ;).

Oczywiście na początku dość często używałem mojego wspaniałego aparatu. Robiłem zdjęcia na rodzinnych imprezach, czasem poszedłem gdzieś w plener, używałem go na wakacjach, ale z miesiąca na miesiąc mój aparat częściej zbierał kurz jak był używany. Moje zdjęcia nie przypominały tych robionych przez profesjonalnych fotografów. Wiadomo, jedno na 1000 wyszło w miarę fajne. Głownie używałem trybu automatycznego = profanacja lustrzanki. Czasem jak miałem więcej czasu pobawiłem się ustawieniami manualnymi. Jakoś też specjalnie nie ciągnęło mnie do nauki programów do obróbki. Jak wyszło fajne ujęcie to wrzucałem go na internety takim jakie jest, albo przerabiałem delikatnie na telefonie używając prostych programów do obróbki.

Miałem też kręcić super produkcje filmowe. Owszem czasem używałem funkcji nagrywania video głównie jak kręciłem testy motocykli jak jeszcze prowadziłem kanał motocyklowy na YouTube.

Ostatnio nawet zakupiłem obiektyw portretowy stało ogniskowy 50mm, bo miałem plan zostania fotografem portretowym, ale oprócz tego, że pożyczyłem go moim przyjaciołom którym urodziło się dziecko to go nie używałem. Może kiedyś przyda się. Może trafi się jakaś modelka.

Jakiś czas temu poszedłem nad Wisłę z moim super aparatem. Zrobiłem kilka zdjęć po czym stwierdziłem, że jest ciężki, nieporęczny po czym schowałem go do torby i robiłem zdjęcia telefonem. Telefon zawsze jest pod ręką, a dla takiego amatora jak ja jakość zdjęć jest wystarczająca.

Nigdy nie mówię nigdy i nie zamierzam sprzedawać aparatu. Jego wartość spadła do około 1000 zł, więc zwyczajnie sprzedaż jest nie opłacalna. Może kiedyś wróci mi wena na chodzenie z lustrzanką, albo za jej pomocą nakręcę jakąś super produkcje filmową. Może kiedyś pasja wróci. Jak na razie będę go pewnie wyciągał na okoliczność imprez rodzinnych i to jak jeszcze ktoś mnie poprosi o robienie zdjęć.

Marzenia są po to żeby je spełniać i chociaż miałbym użyć tego aparatu raz w życiu to było warto go spłacać przez te dwa lata. Tak to bym marzył o nim o o karierze fotografa do dnia dzisiejszego.

Leave a Reply