Wady i zalety mieszkania nad morzem

Jakie są wady i zalety mieszkania nad morzem?

Minęło dziesięć miesięcy odkąd wyprowadziłem się z Warszawy nadmorskiego kurortu zwanego przeze mnie przekornie wioską które zwie się Międzyzdroje.

Moje mieszkanie oddalone jest od plaży około 150 metrów, a od morza około 200 metrów. Mnóstwo osób z którymi rozmawiam zazdrości mi bliskości morza. Często słyszę „Jakbym ja mieszkał tak blisko morza to byłbym tam codziennie”, a mi zdarza się, że nie chodzę nad morze nawet tydzień, albo i dłużej. Dlaczego? Otóż Warszawiacy. Czy chodzicie codzienniem pod Pałac Kultury? Krakusy, czy chodzicie codziennie na Wawel? Katowiczanie, czy chodzicie codziennie pod Spodek? Pewnie, że nie. Możecie mi uwierzyć lub nie, ale morze powszednieje. Oczywiście fajnie jest w weekend pójść na spacer przy ładnej pogodzie czy na zachód słońca jak widzisz z okna mieszkania, że będzie co fotografować. Jak wracam z pracy i jest ciemno, albo wieje i zimnica a do tego pada deszcz to uwierzcie mi, że wolę zrobić w domu trening, albo zwyczajne odpocząć czytając książkę czy oglądając serial jak iść nad morze. Rozumiem jak ktoś przyjeżdża na kilka dni to nie patrzy na pogodę i chce wykorzystać ten czas na maksa, ale ja mając perspektywę, że na pewno będę tutaj kilka miesięcy, albo nawet lat to już zwyczajnie nie zawsze mi się chce.

Po tym ciut przy długim wstępie trza przejść do meritum sprawy. Zacznę od minusów, a później przejdziemy do bardziej oczywistych zalet mieszkania tak blisko Bałtyku.

Pierwszy minus, a nawet dwa to samotność i odległość od domu. Wiadomo jestem nowy w mieście i za dużo osób do tej pory nie poznałem. Rodzina i znajomi zostali w Warszawie. Ludzie z pracy kończą zmianę i zwyczajnie każdy udaje się do swoich obowiązków, dzieci itp. Ja na szczęście nie potrafię się nudzić i zawsze sobie znajdę zajęcie i lubię spędzać czas sam ze sobą, ale brakuje mi rodziny i znajomych z Warszawy. Dla tych co spali na geografii to z Międzyzdrojów do Warszawy jest 650 km czyli bak paliwa plus 84 zł autostrada w jedną stronę to też podróż do domu to nie mały wydatek dlatego nie jeżdżę tak często jakbym chciał. Do tego trzeba wziąć wolne, bo jechać w piątek po pracy i wracać w niedzielę zwyczajnie się nie opłaca. Oczywiście czasem ktoś znajomy mnie odwiedzi czy wpadnie ktoś z rodziny, ale zwyczajne po ludzku tęsknie.

Tak samo jak wyżej tęsknię za dużym miastem. Urodziłem i wychowałem się w Warszawie gdzie wszystko mam pod ręka. Różnego rodzaju sklepy, usługi, mechanika, a tutaj zwyczajnie albo nie ma, albo jest do dupy, albo w innej miejscowości. Jest internet, ale wszystkiego przez neta załatwić się nie da albo trzeba czekać gdy chcesz coś załatwić na już.

Pracuję w turystyce. Wtedy kiedy inni mają wolne, długi weekend ja zwyczajnie pracuję. Nie zawsze muszę siedzieć w biurze, ale zawsze muszę być pod telefonem. W mojej pracy która lubię muszę być dyspozycyjny niemal 24h na dobę, bo zawsze coś się może wydarzyć albo akurat ktoś zachoruję i muszę go zastąpić w niedzielę od 16 do 20. W sezonie zdarza się, że pracuję kilka tygodni bez dnia wolnego. Taki mamy klimat.

Kolejna rzecz trochę z przymrużeniem oka na minus to piasek. Znacie to uczucie kiedy wracacie z urlopu i macie wszędzie piasek? No właśnie. Jak jest ładna pogoda to na plaży jestem codziennie i piasek mam wszędzie. W każdych butach, w kiszeniach, w plecakach. Codziennie odkurzanie mieszkania staję się wtedy normą.

Koniec tego narzekania. Przejdźmy do plusów.

Oczywiście bliskość morza. Fajnie jest po pracy latem wyskoczyć z leżaczkiem i książką na plażę i złapać odrobinę słońca. Po co czytać w mieszkaniu jak można to samo robić przy szumie fal i na słońcu? Pytanie retoryczne.

Zachody słońca to oczywista oczywistość. Wiecie, że lubię robić zdjęcia i jak widzę, że będzie piękny zachód to mało co mnie powstrzyma żeby nie pójść na spacer i nie zrobić kilka zdjęć.

Świeże powietrze to kolejna zaleta. Nie wiem co to smog. Tutaj takie zjawisko zwyczajnie nie występuje. W mieście czasem coś czuć jak napalą w kominach oponami, ale ja mieszkam blisko lasu, więc tutaj powietrze mam świetne.

Jak już jesteśmy przy lesie to kolejna zaleta to dużo ścieżek do biegania. Wiecie, że ze mnie biegacz jak z koziej dupy trąbka, ale czasem lubię sobie iść potruchtać do lasu lub zwyczajnie pójść na spacer. To ogromna zaleta. Do biegania po plaży moja kondycja jeszcze się nie przystosowała chociaż czasem biegnę lasem i wracam plażą.

Nie wiem czy to wada czy zaleta dlatego napisze na końcu o dzikach. Tak, tak. Często podczas spacerów można zobaczyć dziki. W zeszłym roku weszły nam na osiedle i zryły trawniki. Ludzi się nie boją dopóki ktoś ich nie zamierza pogłaskać, Taka ciekawostka przyrodnicza. Na szczęście podczas biegania żaden mnie nie ganiał. Wtedy życiówka byłaby murowana. 😉

Chyba wyczerpałem plusy i minusy życia w nadmorskim kurorcie. Tak to wygląda z perspektywy 10 miesięcy. Jak z czasem coś mi się zmieni dam Wam na pewno znać w kolejnym wpisie.

2 komentarze

Leave a Reply